ROZDZIAŁ II
*OCZAMI NICOLE*
Dwa dni później...
Obudziłam się z dobrą myślą o dzisiejszym spotkaniu. Jednak w głowie dalej chowała się myśl, że to spotkanie może nie być tak przyjemne jak przewidywałam. Postanowiłam wziąć długą i odprężającą kąpiel w wannie. Zabrałam z pokoju wiszący na kaloryferze ręcznik i poszłam do łazienki na końcu korytarza. Nie było to przesadnie duże pomieszczenie. Na pierwszy rzut oka było to ponure pomieszczenie, ponieważ szare płytki gresowe, które były na ścianach i podłodze górowały nad zielonymi dodatkami. Na środku znajdowała się ogromna narożna wanna. Spokojnie zmieściły by się w niej dwie osoby. Wanna była ozdobiona paskami z płytek gresowych w różnych odcieniach szarości. Po prawej stronie od wejścia znajdowała się wypukła ścianka z karton-gipsu również okryta płytami, a na niej był zawieszony sedes. Po lewej stronie od wejścia znajdowała się szafka we wnęce. Na niej znajdowała się umywalka i mały brązowy koszyczek wiklinowy. We wnęce znajdowało się również ogromne lustro. Lubiłam tutaj przychodzić czasami bez potrzeby, ponieważ było tutaj cieplej w porównaniu z resztą domu. Odkręciłam ciepłą wodę, i gdy zbliżała się do połowy zaczęłam się rozbierać. Nie spieszyło mi się, ponieważ wiedziałam że rodzice jeszcze śpią, bo była sobota i to godzina 8:00. Zakręciłam wodę i nalałam płynu do kąpieli mojego ulubionego- cytrynowego. Lubię wszystko co jest związane z dziewczęcością i delikatnością, ale również lubię kolor czarny i używam go wszędzie. Cytryna i inne cytrusy są odskocznią od tamtego świata. Ich zapach pobudza zmysły i równocześnie koi je na całej długości. Pozwala zapomnieć o problemach i choć na chwilę zapomnieć o rzeczach rozsądnych. Siedziałam tak w wannie dopóki woda nie zrobiła się zimna, czyli jakieś 30 minut. Wyszłam z wanny, wytarłam się miękkim ręcznikiem i owinęłam się nim. Następnie poszłam do pokoju i wybrałam zestaw ubrań na dziś. Zabrałam z szafy ubrania i wróciłam do łazienki. Kiedy wyszłam miałam na sobie szary sweter z czarnymi paskami na dole, u góry i na mankietach. Z tyłu swetra, na wysokości metki, ukrywała się mała, czarna kokardka. Miałam na sobie również bardzo obcisłe, dżinsowe spodnie-rurki. Na nogi wciągnęłam moje ulubione botki, które obecnie robiły mi jako kapcie. Brązowe włosy opadały delikatnie falami prawie do pasa. Miałam równy przedziałek i ostatnie kosmyki grzywki miałam spięte wsuwkami. Na twarzy zrobiłam sobie delikatny makijaż podkreślający moje kości policzkowe. Kiedy wróciłam do pokoju wyciągnęłam z szafy moją białą, materiałową torbę w kwiaty i spakowałam do niej najważniejsze rzeczy, czyli portfel i mój pamiętnik. Zarzuciłam ją na ramię i zeszłam na dół na śniadanie.
-Hej mamo.- przywitałam się.
-Cześć skarbie.- odpowiedziała mi mama.
-Tylko coś szybko zjem i lecę, bo się umówiłam.- oświadczyłam krótko chwytając tosta i sięgając do lodówki po masło.
-A można wiedzieć z kim?- zapytał tata, który siedział w jadalni, ale musiał słyszeć co powiedziałam.
-Tak można. Umówiłam się z Alex.-odpowiedziałam kłamiąc. Nie chciałam mówić rodzicom z kim tak naprawdę się spotykam bo zabronili by mi wyjść.-Będziemy ćwiczyć piosenkę na zajęcia.-
-Przecież są wakacje kto wam zadaje zadanie na lato?- zapytał podejrzliwie, ale już nie odpowiedziałam, bo chwyciłam pierwszą lepszą kurtkę i wyleciałam z domu. Zdążyłam jeszcze usłyszeć przypomnienie, że dzisiaj jest to spotkanie. Muszę jeszcze dodać, że wzięłam kurtkę, bo u nas w Acle zawsze jest zimno. Na szczęście dzisiaj świeciło słońce. Spóźniłam się na autobus, więc dobra pogoda dzisiaj była jedynym plusem. Choć nie dzisiaj były w sumie 3 plusy spotkanie z tajemniczym Albusem Dumbledor'em, piękna pogoda i spotkanie z chłopakiem, który czekał na mnie w parku. Mianowicie dzisiaj koło 10, czyli za 20 minut, miałam się spotkać z Michael'em nie wiem co on ode mnie chciał. Myślę, że to coś dobrego, a przynajmniej mam taką nadzieję, bo Michael podoba mi się od dawna. Tylko nie koniecznie chciałabym, żeby to jednak okazało się to co myślę, bo wiem, że muszę wyjechać do Hogwartu. Już sama nie wiem co robić. Mam mętlik w głowie, ale zobaczymy co powie Michael.
Dwa dni później...
Obudziłam się z dobrą myślą o dzisiejszym spotkaniu. Jednak w głowie dalej chowała się myśl, że to spotkanie może nie być tak przyjemne jak przewidywałam. Postanowiłam wziąć długą i odprężającą kąpiel w wannie. Zabrałam z pokoju wiszący na kaloryferze ręcznik i poszłam do łazienki na końcu korytarza. Nie było to przesadnie duże pomieszczenie. Na pierwszy rzut oka było to ponure pomieszczenie, ponieważ szare płytki gresowe, które były na ścianach i podłodze górowały nad zielonymi dodatkami. Na środku znajdowała się ogromna narożna wanna. Spokojnie zmieściły by się w niej dwie osoby. Wanna była ozdobiona paskami z płytek gresowych w różnych odcieniach szarości. Po prawej stronie od wejścia znajdowała się wypukła ścianka z karton-gipsu również okryta płytami, a na niej był zawieszony sedes. Po lewej stronie od wejścia znajdowała się szafka we wnęce. Na niej znajdowała się umywalka i mały brązowy koszyczek wiklinowy. We wnęce znajdowało się również ogromne lustro. Lubiłam tutaj przychodzić czasami bez potrzeby, ponieważ było tutaj cieplej w porównaniu z resztą domu. Odkręciłam ciepłą wodę, i gdy zbliżała się do połowy zaczęłam się rozbierać. Nie spieszyło mi się, ponieważ wiedziałam że rodzice jeszcze śpią, bo była sobota i to godzina 8:00. Zakręciłam wodę i nalałam płynu do kąpieli mojego ulubionego- cytrynowego. Lubię wszystko co jest związane z dziewczęcością i delikatnością, ale również lubię kolor czarny i używam go wszędzie. Cytryna i inne cytrusy są odskocznią od tamtego świata. Ich zapach pobudza zmysły i równocześnie koi je na całej długości. Pozwala zapomnieć o problemach i choć na chwilę zapomnieć o rzeczach rozsądnych. Siedziałam tak w wannie dopóki woda nie zrobiła się zimna, czyli jakieś 30 minut. Wyszłam z wanny, wytarłam się miękkim ręcznikiem i owinęłam się nim. Następnie poszłam do pokoju i wybrałam zestaw ubrań na dziś. Zabrałam z szafy ubrania i wróciłam do łazienki. Kiedy wyszłam miałam na sobie szary sweter z czarnymi paskami na dole, u góry i na mankietach. Z tyłu swetra, na wysokości metki, ukrywała się mała, czarna kokardka. Miałam na sobie również bardzo obcisłe, dżinsowe spodnie-rurki. Na nogi wciągnęłam moje ulubione botki, które obecnie robiły mi jako kapcie. Brązowe włosy opadały delikatnie falami prawie do pasa. Miałam równy przedziałek i ostatnie kosmyki grzywki miałam spięte wsuwkami. Na twarzy zrobiłam sobie delikatny makijaż podkreślający moje kości policzkowe. Kiedy wróciłam do pokoju wyciągnęłam z szafy moją białą, materiałową torbę w kwiaty i spakowałam do niej najważniejsze rzeczy, czyli portfel i mój pamiętnik. Zarzuciłam ją na ramię i zeszłam na dół na śniadanie.
-Hej mamo.- przywitałam się.
-Cześć skarbie.- odpowiedziała mi mama.
-Tylko coś szybko zjem i lecę, bo się umówiłam.- oświadczyłam krótko chwytając tosta i sięgając do lodówki po masło.
-A można wiedzieć z kim?- zapytał tata, który siedział w jadalni, ale musiał słyszeć co powiedziałam.
-Tak można. Umówiłam się z Alex.-odpowiedziałam kłamiąc. Nie chciałam mówić rodzicom z kim tak naprawdę się spotykam bo zabronili by mi wyjść.-Będziemy ćwiczyć piosenkę na zajęcia.-
-Przecież są wakacje kto wam zadaje zadanie na lato?- zapytał podejrzliwie, ale już nie odpowiedziałam, bo chwyciłam pierwszą lepszą kurtkę i wyleciałam z domu. Zdążyłam jeszcze usłyszeć przypomnienie, że dzisiaj jest to spotkanie. Muszę jeszcze dodać, że wzięłam kurtkę, bo u nas w Acle zawsze jest zimno. Na szczęście dzisiaj świeciło słońce. Spóźniłam się na autobus, więc dobra pogoda dzisiaj była jedynym plusem. Choć nie dzisiaj były w sumie 3 plusy spotkanie z tajemniczym Albusem Dumbledor'em, piękna pogoda i spotkanie z chłopakiem, który czekał na mnie w parku. Mianowicie dzisiaj koło 10, czyli za 20 minut, miałam się spotkać z Michael'em nie wiem co on ode mnie chciał. Myślę, że to coś dobrego, a przynajmniej mam taką nadzieję, bo Michael podoba mi się od dawna. Tylko nie koniecznie chciałabym, żeby to jednak okazało się to co myślę, bo wiem, że muszę wyjechać do Hogwartu. Już sama nie wiem co robić. Mam mętlik w głowie, ale zobaczymy co powie Michael.
* 2 GODZINY PO SPOTKANIU Z MICHAEL 'EM*
Miałam rację Michael chciał ze mną chodzić. Byłam jednocześnie szczęśliwa i zła, bo musiałam mu odmówić, a zależy mi na nim. Nie wiem już teraz co mam robić. Za 20 min wychodzimy na spotkanie, po nim będę więcej wiedziała i może będę wiedziała co zrobić.
~~~~~~
Taki
mega króciutki rozdzialik, ale no trzeba to dodać. Długo się zbierałam,
żeby to napisać, ale w końcu jest. Miłego poniedziałku, jeśli można tak
powiedzieć. :) ~Always~
PS. Czyta to może jakaś R5'er? https://www.youtube.com/watch?v=4tV6bzk3_6c <---- POLECAM

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz